Beardbrand

beardbrand_team_940x600_bw

Jeżeli jesteście ciekawi kto stoi za marką Beardbrand oraz świetnymi olejkami do brody np. Tea Tree, który testowałem ostatnio, to znajdujecie się we właściwym miejscu. Przed wami krótka historia marki opowiedziana z perspektywy założyciela – Erica Bandholza.


Początki są trudne

W lutym 2012 roku udałem się do Portland w stanie Oregon na Mistrzostwa West Coast Beard & Mustache. W tym czasie miałem już 8-miesięczną brodę (tzw. yeard – broda zapuszczana około roku) i startowałem w swoich pierwszych zawodach. Właśnie to wydarzenie pozwoliło mi doświadczyć prawdziwego brodatego stylu życia i po prostu to pokochałem.

beardbrand_logo_big_plain

Niedługo po zawodach, razem z Jon Reisinger założyłem Beardbrand, którego celem było zjednoczenie wszystkich brodaczy i stworzenie pewnego rodzaju wspólnoty. Zaczęliśmy od kanału na YouTube oraz bloga w serwisie Tumblr. Za pomocą obu platform mogłem podzielić się moją wiedzą na temat zapuszczania brody i zainspirować innych. Celem było również zapewnienie brodaczom odpowiednich środków i narzędzi aby mogli czuć się pewnie zapuszczając brodę. Co więcej, chciałem położyć kres stereotypowi, że brodaty mężczyzna zawsze jest leniwy i zapuszczony.

Blogowaliśmy, nagrywaliśmy filmy przez dobre kilka miesięcy. Czułem się wspaniale mogąc dzielić się z innymi moją wiedzą i doświadczeniami na temat brody oraz rozmawiać z innymi brodaczami, którzy napotykali te same problemy co ja. Na szczęście moje wskazówki pomogły im zapuścić i dumnie nosić brodę w domu, w pracy czy pośród znajomych.

Co prawda Beardbrand był w tym czasie mały jak ziarnko, ale ja wiedziałem co zrobić aby to ziarenko wyrosło. Sporo osób wątpiło w moją firmę i jej powodzenie. Mówili, że to niszowy rynek i brak na nią miejsca. Pytali „Co zrobisz jak moda na brodę minie?”, a ja odpowiadałem im wtedy „Golenie się odchodzi do lamusa, Beardbrand przejmuje pałeczkę”.

2012 rok był czasem powolnego, wręcz organicznego rozwoju. Pod koniec roku wszystko zaczęło układać się w jedną spójną całość, która pozwoliła nam ruszyć z kopyta.

page

(od lewej: Eric Bandholz, Lindsey Reinders i Jeremy McGee)


Od pucybuta do milionera

Jesienią 2012 roku wziąłem udział w Startup Weekend w Spokane w Waszyngtonie. Miałem pomysł na show telewizyjny, w którym opowiadałbym o niesamowitych ludziach posiadających brody. Jeździłbym po różnych miastach, opowiadał o ciekawych ludziach oraz poznawał i pokazywał nowe kultury. Mój pomysł spotkał się z pozytywnym odbiorem, ale czegoś zabrakło aby wcielić go w życie. Mój los zmienił się gdy trafiłem do zespołu Lindsey Reinders. Tam poznałem również utalentowanego Jeremego McGee.

To właśnie wzięcie udziału w Startup Weekend pozwoliło naszej trójce spotkać się i dojść do wniosku, że bardzo dobrze się nam współpracuje. Nasza końcowa aplikacja wygrała konkurs. Po tych wydarzeniach nasz kontakt tylko się polepszył, do tego stopnia, że postanowiliśmy założyć wspólny biznes.

dsc_6300

Pewnego dnia skontaktowała się ze mną dziennikarka z New York Times. Pracowała nad artykułem odnośnie produktów do pielęgnacji brody i potrzebowała mojej ekspertyzy. Była również pod wrażeniem jak szybko rośnie Beardbrand. Rozmowa z nią była motorem napędowym, dzięki któremu oficjalnie Beardbrand stanął na nogi jako marka.

Nasza nowo powstała drużyna, przy użyciu minimalnych zasobów pieniężnych (30 dolarów) wystartowała ze sklepem – dzień przed ukazaniem się artykułu w gazecie.

Od tego dnia, Beardbrand rozrastał się bardziej każdego miesiąca. Tylko dzięki dobremu kontaktowi z klientem i zapewnianiu mu wspaniałych produktów oraz obsługi udało nam się to osiągnąć. Działamy w trochę staromodny sposób – kupujemy towar, rozmawiamy z klientem i sprzedajemy mu to w co wierzymy, że jest dobre.

Lindsey zajmuje się zaopatrzeniem i sprzedażą hurtową. Jeremy to mózg każdej operacji i nasz strateg. Ja jestem mówcą/marketingowcem i przedstawicielem handlowym. Razem tworzymy bardzo efektywny zespół o wspólnych poglądach na kulturę i biznes.


Nasza wizja

10688180_681453038618480_5100394375305176367_o

Mamy dość pozostawiania zarostów na łasce tanich i kiczowatych produktów. Uważamy, że przez ten kicz ludzie myślą, że posiadanie brody to chwilowym kaprys. Beardbrand przychodzi z odsieczą, proponując brodaczom wysokiej jakości produkty do pielęgnacji brody. Nasze kosmetyki składają się z naturalnych substancji, które sprawią, że Twoje doświadczenia z brodą będą przynosić Ci radość.

Oprócz zapewnienia świetnych produktów do brody chcemy aby świat spojrzał na brodaczy w bardziej przychylny sposób. Nadal istnieją firmy, które wymagają od swoich pracowników aby ci byli ogoleni. Panuje negatywne przekonanie odnośnie brodaczy, które wciąż utrzymuje się w naszej kulturze. Dla przykładu, nie powinno mówić się „ogolony na czysto tylko „całkowicie ogolony” lub „bez brody” (słowo czysto ma pejoratywny wydźwięk w odniesieniu do bujnego zarostu; sugeruje, że jest on brudny, zapuszczony).

Te zmiany wymagają czasu, ale cały czas prężnie się rozwijamy. Jesteś nam potrzebny w tym przedsięwzięciu. Dlatego dołącz do naszej wspólnoty i co najważniejsze – beard on !


Wśród produktów amerykańskiej marki Beardbrand znajdziemy:

  • olejki do brody
  • woski do wąsów
  • mydła do brody
  • grzebienie
  • szczotki
  • nożyczki do przycinania brody
  • i inne gadżety

all_three_f4c5182d-3a30-4fff-94e6-296b7f155bb9

Dodaj komentarz