Brooklyn Soap Company Beard Oil – recenzja

IMG_4406

Brooklyn Soap Company to niemiecka firma produkująca kosmetyki dla wytwornych mężczyzn z najwyższej jakości składników naturalnych. Jak sami o sobie piszą „Brooklyn Soap is all about giving you the good stuff and none of the bullshit. We create high quality natural grooming products designed specially for men. In the past men have been overlooked in the personal hygiene products department; we make grooming and hygiene customized to the gentleman’s needs”. Ciężko nie zgodzić się z powyższym stwierdzeniem, ponieważ

faktycznie jakość produktów jest powalająca, a sposób w jaki je reklamują i cała ta minimalistyczna, schludna i przejrzysta otoczka jeszcze bardziej zachęca do nabycia np. olejku do brody, o którym dziś napiszę.

Opakowanie: jak to z olejkami bywa szklana buteleczka w ciemnym brązowym kolorze z czarną zakrętką i pipetką – bardzo wygodne urządzenie do aplikacji olejku. Olejek prawie mi się kończy i w tym momencie ciężko jest nabrać pipetką cokolwiek z dna, nawet jak przechylam butelczynę, ale to nie wpłynie na moją ocenę.

Waga: 30 ml – żeby nie skłamać olejek wystarczył mi na 29 tygodni co daje z hakiem 7 miesięcy ! (wg mojego Instagrama) Trzeba przyznać, że jest bardzo wydajny.

IMG_4390

Zapach: i tu zaczynają się schody, jako że do każdego olejku, którego używałem potrafiłem przypisać pewne nuty zapachowe, a w przypadku tego olejku po prostu nie potrafię. Nie jest on bezzapachowy, ale ciężko mi wyróżnić konkretne zapachy. Nie zmienia to faktu, że pachnie świeżo, minimalistycznie, niemiecko… Jeśli spojrzymy na etykietę dowiemy się zapewne co wywołało zamęt w ośrodkach mojego zmysłu powonienia.

Składniki: jako pierwszy pojawia się Sesamum Indicum Seed Oil, czyli olej sezamowy. Do jego zadań należy nawilżenie i zmiękczenie włosa poprzez stworzenie na powierzchni włosa warstwy okluzyjnej (tzw. filmu), która zapobiega nadmiernemu odparowywaniu wody. Simmondsia Chinensis Seed Oil, czyli bardziej skomplikowana nazwa olejku Jojoba, który eliminuje podrażnienia skóry i nie powoduje alergii. Dalej mamy olejek Arganowy, o którego wspaniałych właściwościach można by opowiadać never ending stories. Do innych składników należą:

Tocopherol, czyli potocznie witamina E – jest antyoksydantem, hamuje procesy starzenia się skóry wywoływane np. promieniowaniem UV lub dymem papierosowym.

Lavandula Angustifolia, czyli lawenda wąskolistna – jestem ogromnym fanem lawendy, ale tu nie potrafiłem jej wyczuć (może przez ten sezam) – shame on me !

Rosmarinus Officinalis, czyli rozmaryn lekarski posiadający właściwości odkażające i pobudzające.

Pinus Cembra Oil – a to ciekawe bo z tym jeszcze w olejkach się nie spotkałem. Jest to wyciąg z sosny limba. Stosowany do zabliźniania ran (kiedyś), posiada również właściwości lecznicze. W przypadku włosa pewnie zapobiega jego uszkodzeniom i zwiększa żywotność.

Linalool – linalol otrzymywany jest z olejków eterycznych i intensywnie pachnie konwalią.

Geraniol – ten organiczny związek chemiczny stosuje się chyba wszędzie. Mówi się, że pachnie pelargonią i dlatego pchają go wszędzie. Z doświadczeń znajomych wiem, że może uczulać.

Limonene – kolejny organiczny związek, ten odpowiedzialny za zapach cytryn.

Cinnamal – to aldehyd cynamonowy – ma jedynie funkcję zapachową.

Cytronellol – imituje zapach róży i geranium.

Coumarin – kumaryna – zapewnia przyjemny zapach wysuszonej trawy.

Teraz już wiem czemu nie potrafiłem określić zapachu – składników jest tu bardzo dużo. Muszę przyznać jednak, że kompozycja ta jest świetna.

IMG_4395

Kolor: bardzo jasny żółty

Konsystencja: płynna, niezbyt gęsta, niezbyt rzadka

Połysk: bardzo delikatny, praktycznie niewidoczny (ciężko było mi ująć to na zdjęciu)

page

Aplikacja: bardzo łatwa, jak to bywa w przypadku olejku z pipetą. Skraplamy parę kropel na ręce, rozgrzewamy i wmasowujemy w brodę i skórę. W internecie natknąłem się na tutorial, gdzie facet aplikował olejek pipetką bezpośrednio na brodę po czym rozczesywał ją grzebieniem aby rozprowadzić olejek – też tak można.

Zmywanie: mydłem, szamponem – schodzi bez problemu.

Cena: w przypadku firmy Brooklyn Soap Company nie możemy mówić o tanich produktach. Olejek 30 ml kosztuje w tej chwili ok 89 zł. Można powiedzieć, że jest to jeden z droższych olejków natomiast weźmy pod uwagę jego jakość i wydajność, o której wspomniałem na początku !

IMG_4408

Podsumowując, olejek od BSC to majstersztyk jeśli chodzi o zapach. Nie wiem jak to możliwe aby wepchnąć tam tyle różnych zapachów i nie zepsuć wrażenia ogólnego. Niemieckiej firmie się to udało i za to szacun. Jest tu lawenda, rozmaryn, sezam, pelargonia, cytrusy, cynamon, róża, geranium, trawa itd. Kolejną silną stroną tego olejku jest jego wydajność. Do tego łatwa aplikacja i właściwości zmiękczające nawet najtwardszy zarost. Co do ceny, no cóż, płacimy za niemiecką jakość i styl. Fajne jest również to, że mamy tu 100% naturalnych składników organicznych. Wg napisu na buteleczce: ORGANIC INGRIDIENTS ZERO BULLSHIT. Są pewni siebie w tym co robią i widać to po tym olejku. Brooklyn Soap Company? „Turning regular dudes into dapper gentlemen”. Polecam !

One Reply to “Brooklyn Soap Company Beard Oil – recenzja”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.