Gigantyczna Broda, która była złem – mini recenzja komiksu

IMG_5510

Ostatni komiks, który czytałem był jakimś krótkim humorystycznym stripem z gazety. Tej pozycji nie mogłem odpuścić jako prawdziwy brodacz. I mimo, że nigdy nie byłem zapaleńcem zbierającym i czytającym  komiksy to przyznam, że pierwszy album Stephena Collinsa pt. Gigantyczna Broda, która była złem to pozycja obok której trudno przejść obojętnie.

Na ceniącej tradycję wyspie Tutaj wszystko układa się jak należy. Innymi słowy, jest porządnie, schludnie, powściągliwie i – co najważniejsze – nie ma ani jednej brody.

A przynajmniej do dnia, gdy Dave, osobnik – pomijając jeden włos – całkowicie łysy, padł ofiarą przerażającego, niepowstrzymanego… potwora !

Skąd się wziął ów potwór? Jak powinni z nim postąpić wyspiarze? I co zrobią z Davem?

IMG_5508

Gigantyczna Broda, która była złem to pierwszy album wschodzącej gwiazdy komiksu brytyjskiego i jednocześnie oryginalna baśń opowiadająca o życiu, śmierci i znaczeniu brody.

Autorem komiksu jest Stephen Collinsbrytyjski ilustrator i twórca komiksów, którego prace pojawiły się w wielu publikacjach na całym świecie. Zdobył kilka nagród, w tym Gold Award AOI Images 2012 za ilustrację do artykułu. Zdobył również nagrodę Jonathan Cape/Observer Graphic Short Story Prize 2010, The Society for News Design Award of Excellence for Feature Design 2008 oraz the Cartoon Arts Trust Best Strip Cartoonist 2008. Tworzy również komiks, który co tydzień zamieszczany jest w gazecie The Guardian Magazine i co miesiąc w magazynie Prospect.

Komiks o brodzie wydany został w twardej oprawie. Jak na komiks jest całkiem spory bo ma ok 30 x 22 cm. Historia, która opowiada autor rozgrywa się na 236 stronach i podzielona jest na cztery rozdziały: TUTAJ, WŁOS, BRODA, TAM. Na podstawie tytułów już można domyślić się jak potoczy się bieg wydarzeń.

IMG_5515

Na początku poznajemy głównego bohatera, którym jest Dave – łysy facet z jednym włosem na głowie. Mieszka na wyspie „Tutaj”, gdzie brody i wszelki inny zarost nie istnieją. Ma nudną pracę biurową, której celu nie rozumie, a cały czas spędza na rysowaniu i słuchaniu tej samej płyty. Któregoś dnia, Dave czuje jak „czarny ogień wspina się po jego twarzy” i zaczyna rosnąć mu broda. Jak to w bajkach, nie będzie to zwykła broda, a broda rewolucyjna. Dzięki niej na wyspie Tutaj będzie miała miejsce „zarostowa rewolucja”. (źródło: http://www.proszynski.pl/)

Zarost pojawia się nagle i niespodziewanie i nic nie da się z nim zrobić. Dave zmuszony zostaje zaakceptować tą przemianę, ale otaczający go ludzie nie chcą tego zaakceptować. Ich zburzony spokój wywołuje negatywne emocje, protesty, próby zniszczenia brody… ale wraz z tym wszystkim zjawia się coś jeszcze… Nadzieja?. (wkp)

Jest to typowa wręcz opowieść o utopii i o tym, jak łatwo wypaść z jej schematu. W doskonale funkcjonującym świecie nagle pojawia się niepasujący do niego element. Dave zaczyna być inny, dziwny, wyróżnia się i to rodzi niepokój, burząc idealny ład w społeczeństwie. Władze „Tutaj” podejmują wszelkie możliwe kroki, by nie dopuścić do zakłócenia porządku, do tego, by na wyspie „Tutaj” zagościła niebezpieczna i pełna zmienności atmosfera „Tam”. (Bacha85)

IMG_5511

Od strony graficznej komiks ten jest majstersztykiem. Bardzo podoba mi się kreska Collinsa – jest nieregularna i dostosowuje się do nastroju i emocji wyrażanych w historii. Czasem rysunki wychodzą poza obrane granice budując napięcie i wprowadzając chaos. Czasem są pod linijkę, nudne i rutynowe jak praca Dave’a. Niektóre z nich nie są nawet czarno-białe lecz szaro-białe. Ten zabieg pozwala odkreślić silne emocje i ważne rzeczy od tych mniej istotnych i ukrytych gdzieś w tłumie. Czasem ilustracje zajmują całą stronę, a nawet obie strony komiksu. Tak dzieje się przykładowo gdy broda Dave’a jest już sporych rozmiarów i „nie mieści” się w wyznaczonych granicach książki.

Komiks narysowany jest w bardzo przyjemny dla oka sposób. Dominująca czerń intensywnie przełamywana bielą idealnie oddaje zmieniające się nastroje towarzyszące głównemu bohaterowi opowieści. Niezbyt szczegółowa kreska nadaje specyficznych rysów całej społeczności „Tutaj” oraz tworzy mroczny i niepokojący obraz „Tam”. Broda Dave’a jest czarna, ponura i nieposkromiona, zupełnie jak szumiące morze, oddzielające bezpieczne „Tutaj”, od przerażającego swą wyjątkowością „Tam”. (Bacha85)

Kreska zmienia się jednak gdy do akcji wkracza broda. Zauważyć można jak twarde i sztywne ramki zaczynają się łamać, przeplatać i falować – tak wprowadzony zostaje niepokój związany z odmiennością jaką emanuje Dave. Jego broda jest tu symbolem oryginalności, inności, która wcale nie jest zła tylko niespodziewana i nietuzinkowa.

IMG_5513

Stephen Collins zaplótł w gigantycznej brodzie wiele ironii znajdującej odzwierciedlenie w rzeczywistości. Każdy z nas walczy z własnym „Tam” kryjącym głębię lęków i dziwactw. Przykład Dave’a pokazuje jednak, iż nawet utopijny kamuflaż nie stłumi chaosu i nie uchroni przed nadciągającą konfrontacją. Gigantyczna broda, która była złem to trafna analiza społecznych obaw, a przy tym czysta przyjemność płynąca zarówno z formy, jak i treści. Ilustracje zachwycają bowiem pozorną prostotą, podczas gdy scenariusz nie pozwala opuścić Dave’a do samego końca. (Aneta)

Komiks ten to metaforyczna, prawie baśniowa, opowieść o tym, że gdy pozwalamy, aby kierował nami strach, to odruchowo odtrącamy nowe i nieznane. Ciężko nam zaakceptować elementy rzeczywistości, które wytrącają nas z rutyny dnia codziennego. Mimo smutnych konsekwencji, które ponosi Dave, chaos zapoczątkowany przez jego brodę, daje mieszkańcom wyspy coś dobrego: niejednorodność, która ostatecznie ich fascynuje… (giera)

Podsumowując, komiks ten posiada głęboką warstwę filozoficzną ukrytą pod czarny-białymi kreskami. Odzwierciedla naszą szarą, rutynową rzeczywistość gdzie każdy dzień wygląda tak samo. Jednakże, gdy tylko coś dzieje się inaczej niż zawsze, coś wykracza poza ludzkie pojęcie, coś co sprawia, że zaczynamy czuć zagrożenie i brak komfortu, często nie potrafimy tego zaakceptować i pojąć bo boimy się nowych, nieznanych rzeczy, które jak może się okazać wcale nie są złe – są tylko inne. Ponury i melancholijny nastrój przeplata się z humorystycznymi momentami i sytuacjami, które mogą wywołać uśmiech na naszych twarzach. To zróżnicowanie jest również ciekawe i interesujące. Autor wprawnie posługuje się różnymi zabiegami aby wywołać w nas odpowiednie emocje.

IMG_5514

Komiks przełożony został na język polski przez Grzegorza Ciecieląga, a wydany przez Wydawnictwo Komiksowe. Interpunkcja w wydaniu oryginalnym jest stosowana przez autora z niebywałą dezynwolturą. Polskie wydanie odzwierciedla oryginał także w tym względzie. Cena tego komiksu waha się od 40 zł do 60 zł, w różnych sklepach internetowych. Warto ją nabyć nawet jeśli nie jesteśmy fanami komiksów. Historia jaka z niej płynie na pewno trafi do czytelników bo każdy z nas jest poniekąd takim Dave’m, który żyje z dnia na dzień, ma swoje problemy i stawia czoło różnym dziwnym życiowym sytuacjom oraz szuka nadziei i sensu życia. Oczywiście każdy może interpretować ten komiks na własny sposób co również jest jego wielką zaletą.

IMG_5516

W recenzji wykorzystałem fragmenty opinii użytkowników portalu lubimyczytać.pl ponieważ bardzo mi się spodobały.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.