Masveri Face/Beard Oils – recenzja olejków do twarzy i brody (+ KONKURS)

Marka Masveri stała się jedną z moich ulubionych marek szczególnie za sprawą szamponu do włosów, pomady i matowej pasty do włosów. Na blogu recenzowałem też dla was mydła, a dziś chciałbym opowiedzieć wam o olejkach do twarzy i brody. Jeden z nich jest z nami od początku, a mowa tu o olejku do wszystkich typów skóry – All Skin Types. Drugi to niedawna nowość w ofercie tej brytyjskiej marki – Dry & Sensitive Skin – olejek do skóry suchej i wrażliwej.

Opakowanie i zawartość olejków

Starszy jak i nowszy olejek nie różnią się w kwestii opakowania praktycznie niczym. Prosty, minimalistyczny design został zachowany również w przypadku najnowszego produktu. Olejki znajdują się z szklanych buteleczkach z czarną etykietą i kontrastującymi z nią napisami w kolorach białym i odpowiednio brązowym dla olejku do skóry wrażliwej i błękitnym dla olejku do każdego rodzaju skóry. Nie zabrakło również widocznego logo marki, które do dziś kojarzy mi się z hełmem wojownika Sparty. Olejek dozujemy dzięki specjalnym i solidnym pompkom. Te dodatkowo zabezpiecza jak ja to nazywam przezroczysty, plastikowy „kapturek”. Butelki opakowane są w czarne, matowe w dotyku kartoniki z multum informacji na temat olejków.

Pojemność: 30 ml

Kolor: przezroczysty

Konsystencja: niezbyt gęsta i nie za rzadka

Zapach olejków

Oba olejki posiadają perfumowaną kompozycję zapachową. Niestety producent nie zdradza nam jej. Pozostaje oprzeć się i zaufać naszemu zmysłowi powonienia. Oba zapachy są naprawdę przyjemne, męskie, eleganckie i bardzo intensywne, niczym perfumy. Olejek all skin types ma według mnie zapach, w którym dominują nuty drzewne. Natomiast olejek do skóry suchej ma nieco delikatniejszą woń, jakby kwiatową lub owocową. I to ten drugi podoba mi się bardziej choć oba są tak naprawdę niesamowicie przyjemne. Swoją intensywnością i jakością przypominają mi zapachy olejków Pan Drwal.

Skład olejków

Oba olejki to pieczołowicie przygotowana receptura, która łączy w sobie tradycyjnie stosowane oleje z naturalnymi ekstraktami. Oleje Masveri nie posiadają parabenów, a ich pH jest zbalansowane, szczególnie w przypadku olejku all skin types. Olejki składają się w 100% z naturalnych olejów, aczkolwiek na końcu składów znaleźć możemy substancje syntetyczne odpowiadające za np. kompozycję zapachową. Niemniej jednak na samym początku składów znajdziemy następujące składniki:

All Skin Types

  • Olej ze słodkich migdałów Zawiera kwasy tłuszczowe, witaminy z grupy B oraz A, D i E. Głęboko nawilża skórę, łagodzi swędzenie, nadaje połysk brodzie raz doskonale regeneruję skórę twarzy.
  • Olej abisyński Zostawia skórę gładką, elastyczną. Olej ten szybko i łatwo przenika przez naskórek, co pomaga w uzupełnieniu utraconych lipidów i jednocześnie nie zostawia tłustego filmu.
  • Olej z czarnuszki Znany dzięki swoim działaniom odkażającym, świetnie się sprawdza przy różnych rodzajach drobnych ran. Doskonale pielęgnuję skórę problematyczną i alergiczną.
  • Ekstrakt z bursztynu Przyspiesza odnowę komórkową, jest naturalnym antyoksydantem, regeneruje i rozświetla, zmniejsza szorstkość skóry. Pobudza również metabolizm skóry, widocznie poprawia stan nawet bardzo zmęczonej cery.
  • Witamina E Zapobiega wysuszaniu, poprawia elastyczność oraz doskonale nawilża skórę, przy czym jest naturalnym konserwantem, który utrzymuje produkt świeży przez długi okres czasu.

Dry & Sensitive Skin

  • Olej z kiełków pszenicy Charakteryzuje się przede wszystkim wysoką zawartością witaminy E, która bardzo dobrze wpływa na suchą i zniszczoną skórę. Wzmacnia ją, spowalnia procesy starzenia i chroni przed niekorzystnym działaniem słońca. Ma również niezwykle silne działanie nawilżające i regenerujące skórę. Działa kondycjonująco na włosy odbudowuje ubytki w strukturze, domyka łuski i wygładza ich powierzchnię.
  • Olej z pestek malin Jest cennym dla skóry źródłem kwasów tłuszczowych Omega-3 i Omega-6, witaminy E i karotenoidów oraz kwasu elagowego. Intensywnie nawilża skórę i zapobiega utracie wody. Pobudza produkcję elastyny i kolagenu, dzięki czemu wygładza i ujędrnia skórę. Spowalnia procesy starzenia się skóry i działa przeciwzmarszczkowo. Przyspiesza gojenie się ran, łagodzi objawy reakcji alergicznych. Wspomaga ochronę skóry przed promieniowaniem UVA i UVB (posiada naturalny filtr SPF na poziomie 28-50).
  • Olej z pestek żurawiny Szybko się wchłania, jest lekki nie pozostawia tłustego filmu. Doskonale nawilża, zmiękcza, relaksuje i reguluje PH skóry. Znakomicie odżywia skórę , poprawia jej funkcjonowanie, działa liftingująco, spowalnia proces starzenia się skóry, remineralizuje ją. Zwiększa napięcie i jędrność skóry, wygładza drobne zmarszczki i chroni skórę przed wolnymi rodnikami.

W obu olejkach powtarza się olej ze słodkich migdałów, abisyński i witamina E.

Efekty

Najdłużej stosowałem olejek all skin types ponieważ miałem go już wcześniej. Olejek prawidłowo spełniał swoje funkcje, aczkolwiek momentami miałem wrażenie, że przez tą intensywną kompozycję zapachową moja broda stawała się sucha. Zaraz po aplikacji broda była miękka, odpowiednio nawilżona i zadbana. Olejek również dosyć szybko się wchłaniał i nie pozostawiał na brodzie tłustego filmu. Po kilku godzinach jednak odczuwałem niewielki dyskomfort związany z uczuciem suchości brody. To uczucie szybko zniknęło gdy przeszedłem na olejek do suchej i wrażliwej brody/skóry. Tak jak w przypadku mydeł nie zauważyłem różnicy, tak jeśli chodzi o olejki różnicę było widać gołym okiem. Drugi olejek zadziałał od razu i zrobił to jak trzeba. Dlatego jeśli wasz broda lub skóra ma tendencję do wysuszania się bez wahania sięgajcie po olejek dry & sensitive skin. Wg mnie jest lepszy i pod względem działania i zapachu.

Cena: 34,99 zł za 30 ml sprawia, że jest to bardzo konkurencyjny produkt na naszym rynku; wysoka jakość i działanie w budżetowej cenie.

Podsumowanie olejków

Bardzo fajnie, że Masveri ciągle pracuje nad nowymi kosmetykami. Olejek do suchej i wrażliwej skóry trafił w moje potrzeby chociaż do tej pory nie powiedziałbym, że moja skóra czy broda zalicza się do typu suchej cery. Oba olejki prezentują się bardzo ładnie od strony wizualnej. Posiadają również funkcjonalne pompki do aplikacji. Oba kosmetyki można stosować zarówno do brody jak i skóry np. przed lub po goleniu. Oba naprawdę przyjemnie pachną, choć bardziej przypadł mi do gustu olejek o zapachu kwiatowo-owocowym (jest jakby mniej intensywny i mniej „drażniący”). Co do składu, oba oleje naszpikowane są różnego rodzaju olejkami i ekstraktami, które sprawiają, że broda jest miękka, nawilżona, dobrze się układa i naturalnie błyszczy. Cena to kolejny atut produktów Masveri. Myślę, że każdy szanujący się brodacz powinien spróbować olejków tej marki. Moim faworytem jest dry & sensitive skin.

Olejki Masveri znajdziesz na oficjalnej stronie marki ⇒ masveri.com


Do wygrania:

  • 1 x szampon Masveri
  • 1 x mydło Masveri
  • 1 x pomada Masveri
  • 1x olejek Masveri

dodatkowo próbki obu olejków do każdej z powyższych nagród.

Aby wziąć udział w konkursie napisz w komentarzu pod recenzją jak zaczęła się Twoja przygoda z brodą i co powstrzymuje Cię przed zgoleniem jej. 4 najciekawsze odpowiedzi zostaną nagrodzone. Konkurs trwa do końca maja 2018. Wyniki opublikuję na moim facebooku 1 czerwca. Do dzieła brodacze !

25 Replies to “Masveri Face/Beard Oils – recenzja olejków do twarzy i brody (+ KONKURS)

  1. Musze przetestować! Masveri to prężnie rozwijająca sie firma i widzę póki co same pochlebne opinie na jej temat. Zapraszam również do siebie na sosimply.pl, przecież nie tylko kosmetyki są ważne ale i odzież.

  2. Produkty genialne. Posiadam mydło, szampon i pomadę. Polecam.
    A przygoda z brodą? Zawsze brakowało „tego czegoś” na mojej twarzy by prezentować się dobrze.
    A co mnie powstrzymuję przed zgoleniem? Raczej kto… Żona powstrzymuję, mówiąc że już nie chce innego niż brodacza 😀

  3. W moim przypadku to konieczność. Otóż, na lewym policzku włosy zarostu nie rosną prostopadle do skóry, ale pod pewnym kątem. To nie byłby jeszcze problem. Kłopot w tym, że najpierw płożą się pod skórą a następnie wyrastają równolegle do niej. Normalne golenie nie likwiduje części włosa pod skórą i jest ona widoczna. W efekcie po goleniu wyglądam tak, jakbym był na części twarzy niedogolony. Ubocznym efektem golenia, nieważne czy maszynką czy żyletką, jest silne podrażnienie cery. I chcąc nie chcąc musiałem zapuścić brodę, by ukryć ten wybryk natury. Raz mam ją dłuższą, raz krótszą, ale z czasem polubiłem tę ozdobę męskiej twarzy i nie wyobrażam sobie, żebym musiał ją zgolić. Minusem jest to, że dzięki takiemu ułożeniu włosów trudno znaleźć fryzjera, któremu by udało się dobrze wystylizować brodę, zwłaszcza przy krótkim zaroście. O fryzjerkach już nie wspomnę.

  4. Jak zaczęła się moja przygoda z brodą? Z taką pełną (broda plus wąsy) zaczęła się ponad rok temu. Od zawsze, no może prawie zawsze, mialem zarost (taki kilkudniowy), leczy każda próba zapuszczania czegoś dłuższego kończyła się fiaskiem, ponieważ pewne miejsca na mojej twarzy musiały jeszcze dojrzeć do posiadania brody i nie wyglądało to dobrze. Były różne opcje do tego czasu – kozia bródka, zarost „trzydniowy”, bokobrody itp. Jednak właśnie ponad rok temu zauważyłem, że miejsca, które były dotychczas łyse, zaczęły się pokrywać włosami, więc pomyślałem, że czas najwyższy zacząć zapuszczać brodę i zobaczyć, co z tego będzie. W taki oto sposób zaczęła się moja przygoda z zapuszczaniem brody. Przez cały ten czas testowałem różne specyfiki do męskiego zarostu, często pomocą służyli koledzy z różnych grup FB, wiele razy skorzystałem z rad Miedziobrodego 😉 i cały czas poszukuje kosmetyku idealnego. Jest to pewnego rodzaju przygoda, a któż z nas nie kocha przygód? Nastała wreszcie pora, by odpowiedzieć na pytanie, dlaczego nie chcę się pozbyć brody. Otóż jest kilka powodów. Po pierwsze – broda wydłuża optycznie moją twarz, przez co wygląda ona dużo ciekawiej (nie jest to tylko moja opinia), po drugie – jest to swoisty manifest męskości, a po trzecie – najzwyczajniej w świecie polubiliśmy się 😉

  5. U mnie zaczęło się jak urodziła mi się Córka 🙂 Mała trafiła do szpitala na 2 tygodnie a mi się odechciało wtedy golić i tak już zostało 🙂 Teraz nie wyobrażam sobie by ją zgolić, bo:
    Córka by mnie nie poznała
    Żona przestała by się do mnie odzywać
    Sam patrzył bym na siebie jak na niemowlaka 😀

  6. Moja przygoda z pełną brodą zaczęła się niedługo po tym jak ściąłem swoje długie do pasa włosy. Chodząc na koncerty rockowe, a tym bardziej metalowe miałem wrażenie, że jednak czegoś mi brakuje, dlatego zdecydowałem się na wyrównanie ilości owłosienia na głowie, a stylówa na koncertach też musi być 😉 Wcześniej mając długie włosy nosiłem goatee, ale przy większej długości rozłaziła się niemiłosiernie we wszystkie strony. Po ścięciu włosów stwierdziłem, że jak już zapuszczać brodę to bez półśrodków i zapuścić pełny zarost.
    Przed jej zgoleniem powstrzymuje mnie widok w lustrze, bo gdy kiedyś raz ogoliłem się na gładko to nie mogłem się rozpoznać. Tamtego dnia stwierdziłem, że więcej tego błędu nie popełnię i obecnie noszę dumnie długą brodę.

  7. Od kiedy pamiętam zawsze chciałem mieć brodę – już jako dzieciak. Nigdy nie lubiłem swojej twarzy, a broda w pewien sposób ją zakrywa – jest swojego rodzaju maską, dzięki której czuję się dużo pewniej. Około 5-6 lat temu, w czasach technikum, gdy mój zarost był już wystarczająco mocny i gęsty.
    Nic mnie nie powstrzymuje przed jej zgoleniem – aczkolwiek chyba nie wyszedłbym z domu bez brody. Poza tym ja osobiście lubię swoją brodę, moja dziewczyna ją lubi – jak coś jest dobre i lubiane to po co to zmieniać. Inaczej mówiąc nie mam powodu by ją ogolić, a masę powodów by ją nosić z dumą.

  8. Witam
    Byłem podobno takim dresem – ściętym na zapałkę – jednakże uwielbiałem Krychowiaka i któregoś dnia postanowiłem zapuścić włosy – do tego w komplecie zapuściłem brodę. Efekt końcowy zrobił ze mnie faceta z klasą, faceta godnego zaufania – zwłaszcza, że pracuję z pacjentami i wygląd dzieciaka – nie trącał profesjonalizmem. Poznałem starszą ode mnie kobietę, która jest spełnieniem moich marzeń.
    Mamy układ – jeśli zgolę brodę to koniec z nami…!
    Nigdy do tego nie dopuszczę.

  9. U mnie zarost był odkąd natura na to pozwoliła. Zaczęło się od lichego wąsika w podstawówce, jako nastolatek bródka a’la Liroy a następnie zarost na całej facjacie 🙂 Przygoda z dłuższą brodą zaczęła się dwa lata temu w Sylwestra – takie Noworoczne postanowienie. Moja żonka nie była zbytnio za zapuszczeniem brody , ale to ona zakupiła mi pierwszy olejek . Pierwsze kilka tygodni to były wahania i przemyślenia typu: jak ja będę wyglądał, czy wytrzymam itp. , itd.
    Po 3 miesiącach odwiedziłem barbera ,który utwierdził mnie w przekonaniu że będzie dobrze. Później dołączyłem do grupy BTNM gdzie poznałem wielu fajnych ludzi, przyjaciół. Zaczęły się wyprawy na zloty brodaczy i już teraz wiem że broda to stan umysłu.
    Zapuszczenie brody okazało się być dla mnie czymś co wzbogaciło moje życie towarzyskie i małżeńskie. Moja żonka jeździ ze mną na zloty oraz spotykamy się z innymi Brodami w wolnym czasie. Więc morał jest prosty – NIE ZGOLĘ SWOJEJ BRODY, NEVER 🙂
    Co mnie powstrzymuje przed jej zgoleniem ??? Nic, po prostu tego nie chcę !!!!
    Pozdrawiam wszystkich Brodaczy !!

  10. Moja przygoda z brodą zaczęła się kiedy, jako pierwszy, mając zaledwie kilka tygodni, zobaczyłem swoje odbicie w lustrze. Nie mogłem przestać płakać przez kilka godzin. Patrząc na swoją twarz, wiedziałem, że bez brody nie da rady. Od tamtego czasu, z każdym obudzeniem się, dotykałem swojej twarzy, w oczekiwaniu na zarost. Dotykałem się przez 16 lat. Wtedy, pewnego dnia, wyszedł mój pierwszy, dziewiczy włos, który rozpoczął nową erę. Erę mojej pseudo męskości. Chciałem go wtedy zamknąć w szczelnym pojemniku, z odpowiednią wilgocią i temperaturą, jak gdybym opiekował się nielegalnymi w Polsce krzakami. Było to moje bezcenne oczko w głowie. Kolejne lata mijały w zwolnionym tempie. Rosnące powoli, pojedyncze włosy, obserwowałem przy pomocy mikroskopu, starannie zapisując ich postęp wzrostu w notatniku. Teraz, szczęśliwie, w wieku 25 lat, wreszcie nie wstydzę się spojrzeć w lustro i wyjść do ludzi. Jednakże, pewnego dnia, przegrałem zakład i musiałem zgolić swoją dwuletnią brodę. Depresja, zespół stresu pourazowego i siwienie włosów, to aura, która towarzyszyła przez 34 dni mi i każdemu, kto mnie bez zarostu zobaczył. Okres pełen traumy, powrót do roku 1993. Tym razem smoczek i kołysanki nie były w stanie pomóc. Był to najtrudniejszy okres mojego życia. Nikomu tego nie życzę. Nigdy więcej.

  11. Kiedy byłemu w 3 klasie gimnazjum już zaczęły się moje problemy z wypadaniem włosów i zakolami, golenie powodowała masakryczne podrażnienia na twarzy co spowodowało, że musiałem się przestać golić. Tak o to broda zaczęła powoli rosnąć i rosnąć, było kilka chwil zwątpienia i zgolenia na zero, ale twarz niemowlaka i mnogość podrażnień zdecydowanie przemawiała za ponownym zapuszczaniem. Dodatkowo zawsze podziwiałem jak długą brodę potrafi wyhodować mój tata, więc podjąłem decyzję o pokonaniu go i zapuszczeniu lepszej brody od niego. Walka ojca z synem o wielką, piękną, pełną brodę rozpoczęta. Tata ma trochę lat przewagi, ale to nic młodzieńcza werwa go kiedyś pokona 😀

  12. Moja przygoda z brodą na początku szczerze mówiąc rozpoczęła się z powodu lenistwa. Nie chciało mi się golic, dopiero potem zorientowałem się, że tak naprawdę o brodę trzeba jeszcze więcej dbać. Moja żona pokochała również moją brodę więc na pewno się jej nie pozbede.

  13. Nie goliłem się przez jakiś czas, a potem jak chciałem się już ogolić to dziewczyna przyjaciela powiedziała mi, że jej kolega pracuje jako barber. Pomyślałem, że pójdę, najwyżej jak mi się nie spodoba to się zgolę. No i wpadłem, potem stopniowo dokupywałem olejek, kartacz, balsam, inny olejek i balsam. Od kiedy mam brodę znalazłem dziewczynę, ona ją bardzo lubi i nie chce żebym ścinał to co zrobić :D.

  14. Niestety moje początki z brodą nie kojarzą mi się zbyt dobrze. Było to około 2 lata temu. Zaczął boleć mnie ząb,trzeba było go usunąć. Po ekstrakcji ból i opuchlizna uniemożliwiały golenie. Tym oto sposobem na mojej twarzy pierwszy raz pojawiła się broda. Okazało się, że do twarzy mi w niej i tak już ze mna pozostała. Przed zgoleniem jej powstrzymuje mnie moja cudowna żona, która nie wyobraża sobie swojego męża bez konkretnego zarostu (pomyśleć, że na początku była pełna rozpaczy,że nie mogę się golić), oraz fakt, że ja również bardzo dobrze czuję się jako brodacz.

  15. Moja przygoda z „broda” zaczęła się od odrobiny lenistwa, życia w biegu, braku czasu no i może odrobinę z chęci przypodobania się płci przeciwnej, a no i nie mogę zapomnieć o Dziarskim Hanku, kto wie ten wie. I w zasadzie początki to tydzień bez golenia bo z rana nie było czasu, a wieczorem zbyt zmęczony no ale przyniosło to kilka miłych komentarzy od płci przeciwnej. Tak więc zachęcony zainteresowaniem kobiet postanowiłem testować jaki wpływ ma broda na relacje damsko męskie oczywiście wszystko w imię nauki. Po 3 miesiącach i pierwszej wizycie u barbera wiedziałem że być brodaczem to fantastyczna rzecz dającą sporo korzyści i ucząca kilku rzeczy.
    Przed zgoleniem powstrzymuje mnie to że po prostu lubię nosić brodę, bez brody jest zimno, bez zarostu pytają mnie o dowód gdy chcę kupić alkohol, a chodząc do barbera idę do miejsca gdzie pań praktycznie nigdy nie ma i jest to swego rodzaju oazą spokoju dla mnie.

  16. Przygoda zaczęła się dość dawno , mianowicie jakieś 8 lat temu. Były to czasy licealne – szaleństwo i ostra muzyka 😉 Przez kilka dobrych lat twarz zdobiła typowa dla długowłosego metalowca goatee, jednak gdy podczas studiów przyszło mi ściąć włosy coś trzeba było zrobić z twarzą. Tak więc przyszło mi nosić zarost „kilkudniowy”, ale chciałem czegoś bardziej wyrazistego, czegoś co zastąpi zwykłą, pospolitą twarz z zarostem noszonym przez większość. Nie ma co oszukiwać, była to najwygodniejsza opcja – absolutne minimum pielęgnowania. Doszło do tego, że sprecyzowałem czego potrzebuje i na tyle na ile pozwala mi natura noszę w tym momencie kilkucentymetrowego full bearda. Co mnie powstrzymuje przed zgoleniem? Idea zapuszczania brody i kształtowania silnej woli, przyjemność z „brodowych rytuałów” podczas wygalania kontury i podczas codziennej pielęgnacji, to, że dobrze się z nią czuję… oraz zdjęcie swojej twarzy kiedy odbiło mi i zgoliłem się na „zero”. 🙂

  17. Moja przygoda z brodą rozpoczęła się tysiące kilometrów od domu,podczas wyjazdu na kontrakt na Falklandy. Byłem przekonany że jestem świetnie przygotowany na przejmujące zimno,wszechobecny wiatr i deszcz,ale warunki jakie zastałem na miejscu zupełnie różniły się od opowieści kolegów.W codzienne cieżkiej pracy po kolana w błocie i zimnie bardzo pomagało ubranie termiczne i tajna broń wszystkich facetów-broda. O tak, broda faktycznie chroniła twarz przed zimnem, wiec z dnia na dzień zrezygnowałem z używania maszynki. Z daleka od domu mogłem przez wiele tygodni bezkarnie (i dumnie) nosić brodę,aż w końcu stwierdziłem,że to doświadczenie naprawdę mi się podoba. Co więcej,przekonała się do niej również moja żona,dla której krótkie i ostre włosy były wcześniej nie do zniesienia. Usłyszałem nawet,że broda dodaje mi uroku i seksapilu, a odpowiednio przycięta i wypielęgnowana stanowi atrybut prawdziwego faceta. Skad jej się to wzieło do końca nie jestem pewnien, może po prostu obydwoje dorośliśmy do tej decyzji. W każdym razie jestem bardzo zadowolony, bo faktycznie wyglądam lepiej a zarost zupełnie nie stanowi problemu przy codziennej pielęgnacji skóry. I chociaż mój pierwszy, prawdziwy zarost to trochę dzieło przypadku jestem zadowolony, bo teraz już umiem go nosić i pielęgnować i przede wszystkim akceptować jako część codziennego wyglądu.

  18. A co mnie powstrzymuje przed jej zgoleniem? Chyba świadomość,że broda mi pasuje i dodaje pewności siebie:)

  19. Moja przygoda z brodą zaczęła się bardzo dawno temu. Miałem jakieś 14 lat, okres gimnazjum i byłem niedumnym posiadaczem tak zwanego dziewiczego wąsa. Określenie to nadali mi kumple, którzy w odróżnieniu ode mnie byli wówczas gładziutcy jak pupa niemowlaka. Będąc więc pod ostrzałem szykan, zgoliłem wąsa. No i się zaczęło! Zarost pojawił się błyskawicznie, więc musiałem go zgalać. Jednak za każdym razem po goleniu skóra twarzy była w opłakanym stanie – pełna syfów i innej maści ‚diod’. By te ukryć, przeciągałem golenie jak tylko się dało (właściwie do momentu utraty cierpliwości przez mamuśkę 🙂 ). I tak zarost przeradzał się w brodę, która z wiekiem zaczęła mi coraz bardziej pasować. Idąc właśnie z duchem brody, kupiłem pierwszy trymer, pierwsze kosmetyki do pielęgnacji, drugi trymer nieco lepszy, a obecnie mam maszynę z prawdziwego zdarzenia. Staram się chodzić do Barber Shopów, ale przez brak takich w mej mieścinie, robię to tylko przy okazji wizyt w większych metropoliach. Jednak przez dłuższą praktykę jestem w stanie sam oporządzić brodę całkiem całkiem (nie ukrywam, że z nieocenioną pomocą Twojego bloga!). Tak się właśnie zaczęła moja przygoda z brodą, która trwa i trwać będzie chyba po wieki wieków – bowiem od całkowitego jej zgolenia powstrzymuje mnie 10-letnie przywiązanie, świadomość, że ta mi po prostu pasuje, oraz ogrom komplementów od innych, które potwierdzają moje własne przekonanie. Pozdrawiam!

  20. Moja przygoda z brodą zaczęła się kiedy na skórze po goleniu wystąpił rumień, który powodował swędzenie i pieczenie. Po wizycie u dermatologa okazało się,że moja skóra zareagowała na piankę do golenia i lekarz zalecił aby na jakiś czas zaprzestać golenia. Początkowo zarost denerwował mnie i wydawało mi się, że wyglądam zaniedbany. Stopniowo oswajałem się z widokiem mężczyzny z bródką. Kiedy była ona na tyle odpowiednia, że można ją było pięknie przystrzyc, polubiłem swój wygląd. Na spotkaniu absolwentów, moja koleżanka z roku stwierdziła, że broda dodaje mi uroku i wtedy postanowiłem zatrzymać ją na dłużej. Teraz nawet nie myślę, aby pozbyć się brody.

  21. To jeszcze ja rzutem na taśmę 🙂
    W moim przypadku broda od zawsze była uosobieniem męskiego wyglądu i stylu. Dlatego wspominam ją jako marzenie z dzieciństwa. Pamiętam, że zawsze tworząc jakiegoś avatara w grach komputerowych, w które się za dzieciaka ochoczo zagrywałem, moją postać zdobiła ciemna, pełna broda.
    Około 5 lat temu stwierdziłem, że to już właściwy moment żeby ta broda faktycznie pojawiła się na mojej twarzy (zwłaszcza, że czasu na gry już nie było :P). Co ciekawe natura trochę ze mnie zadrwiła, bo mimo ciemnych włosów mój zarost ma zwłaszcza w świetle rudawy odcień. Przykleiło się do mnie nawet określenie „Miedzianobrody”. Niedługo po zapuszczeniu brody poznałem miłość mojego życia, z którą jesteśmy razem do dzisiaj i wiem, że zarost odegrał tutaj swoją drobną rolę (przynajmniej na etapie poznawania się). Zaraz potem pojawił się pierwszy kartacz od ZEW w formie prezentu i przygoda zaczęła się na całego. Przez te 5 lat odwiedziłem kilku barberów, moja broda przybierała różne kształty żeby w końcu przyjąć ten właściwy, obecny. Z niezmienną radością i ciekawością testuję każdy nowy olejek, balsam czy szampon.
    Dziś ciężko mi sobie wyobrazić sobie codzienny rytuał bez porannego rozczesywania i zapachu „brodowych” kosmetyków podczas wieczornego prysznica. Brody nie zamierzać się pozbywać, mimo że kilka razy chodziło mi po głowie zgolenie, chociażby w celu jej lekkiego odświeżenia. Jedyny wariant, który na dzień dzisiejszy dopuszczam to chwilowa redukcja w listopadzie do samego wąsa. Zamierzam wziąć udział w akcji #Movember, do której wszystkich brodaczy zachęcam!
    Pozdrawiam 🙂

  22. Podaję wyniki:
    Maricn Dziadek – szampon
    Alan Gursz – olejek
    StubbornOwl – pomada
    Damian Wołoszka – mydło

    Panowie gratulacje i poproszę o wasze adresy na pw (mogą być wysłane mailem, lub poprzez fb). Reszcie bardzo dziękuję, każda z historii była ciekawa, ale musiałem dokonać wyboru. Bądźcie silni w brodzie i do usłyszenia ! Niedługo kolejne konkursy !

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.