The Iron Society Matte Clay – recenzja glinki do włosów

Dużo osób często pyta mnie czy na blogu i kanale będą pojawiać się recenzje produktów zza oceanu. Tak się właśnie złożyło, że jakiś czas temu spłynęła do mnie paczka, co prawda nie z Ameryki, a ze sklepu Afterbarber.pl, ale była pełna produktów właśnie zza granicy. Dlatego dziś, na pierwszy ogień idzie marka The Iron Society i ich matowa glinka do włosów Grooming Clay Matte Finish. Zapraszam !

Opakowanie i zawartość

Produkt, który producent określa jako pielęgnacyjna glinka do włosów o matowym wykończeniu mieści się w szklanym słoiku. Od góry zamknięty jest czarną, metalową zakrętką (bez etykiety na wieczku). Słoiczek zdobi tylko jedna etykieta, która zawiera logo marki, nazwę produktu, wagę i informacje o wykończeniu na włosach.

szklany słoik – uwaga jeśli masz płytki w łazience, a pomadę trzymasz wysoko na półce.

Etykieta jest papierowa, więc uważajcie na mokre rączki. To czego brakuje mi na opakowaniu to jakakolwiek informacja o składzie i/lub sposobie użycia. Wiem, że w Ameryce nieco inaczej podchodzi się do tych spraw, a spora część producentów pomad homebrew przygotowuje je w domowych „laboratoriach”. Tak czy siak przydałaby się informacja o tym co zawiera słoik z glinką.

kremowa konsystencja sprawia, że produkt jest bardzo łatwy w aplikacji.

Pojemność: 4 oz, czyli 113 g

Kolor: biały (nie jest to typowy dla glinek do włosów kolor)

Konsystencja: kremowo-woskowa, gładka i przyjemna, wybiera się bez oporu i bez problemu rozciera w dłoniach (również nietypowa dla glinek)

Zapach: można by powiedzieć, że pierniczkowy, czyli wyczuwalne nuty cynamonu, imbiru, być może goździków oraz jakieś nuty ziołowe; zapach jest intensywny, w ciągu dnia słabnie

Skład

Z pomocą przychodzi nam sklep, w którym dostępna jest pomada, ale zbadałem też stronę producenta. Skład prezentuje się następująco:

Water, Beeswax, Lanolin, Kaolin, PEG-8 Beeswax, Cetearyl Alcohol, Candellila Wax, Maltodextrin / VP copolymer, Squaline Oil, Polyglyceryl Oleate, PEG-40 Hydrogenated Castor Oil, Petrolatum, Ceteareth-20, Fragrance oil, Essential Oil, Propylene Glycol, Sodium Chloride, Optiphen Plus, Cetyl Alcohol, Jojoba Oil

Wodna baza sprawia, że pomadę łatwo zmyć z włosów. Woski takie jak pszczeli, lanolina czy kandelila nadają glince nieco woskowy feel. W składzie znajdziemy też pielęgnujący włosy olej jojoba oraz odżywczy skwalen.

Aplikacja i efekty

  • nakładanie na włosy bez większego oporu, pomada jest jak krem, aplikuje się gładko
  • stylizacja ręką czy grzebieniem/szczotką bez większego trudu, pomada bardzo delikatnie skleja włosy, ale można je swobodnie przeczesać w ciągu dnia
  • wykończenie raczej bardziej jak natural shine niż matte finish, czyli bardzo delikatny połysk przez cały dzień (bardziej matowy finisz można uzyskać przy aplikacji na włosy wilgotne, a potem blow dry suszarką)
  • chwyt na poziomie średnim, włosy generalnie zachowują swój kształt przez prawie cały dzień, ale nie są zabetonowanie i da się je przeczesać
  • restylizacja możliwa, ręką/grzebieniem/szczotką na sucho
aplikacja na włosy suche, bez jakiegokolwiek prestylera.

Do fryzur: wg mnie glinka/krem sprawdzi się i do stylu messy np. quiff, crop, side swept i do bardziej klasycznych fryzur – slick, side part, executive contour etc. jej zaletą jest duża uniwersalność

Do włosów: krótkich i średniej długości

Cena: 69 zł to wcale nie tak źle jak na pomadę UWB zza oceanu

Wydajność: pomada/krem wydaje się być bardzo wydajnym produktem, szczególnie przy włosach krótkich i fryzurach typy messy; wystarczy niewielka ilość aby nadać włosom kształt/teksturę.

Podsumowanie

Pomimo, iż opisany przeze mnie produkt nie jest typową glinką do włosów, muszę przyznać, że całkiem przyjemnie używało mi się go przez ostatnie tygodnie. Lubię szklane słoiczki, choć jeden fałszywy ruch i RIP pomado. Etykieta mogłaby być wodoodporna i zawierać więcej informacji np. skład. Zapach glinki/kremu początkowo średnio mi podchodził, ale po czasie się do niego przyzwyczaiłem. Na plus kremowa konsystencja, łatwa aplikacja, bezproblemowe zmywanie. Efekty na włosach bardzo zadowalające. Mimo, że produkt ten nie jest bardzo matowy i mocny jak inne glinki do włosów to udało mi się uzyskać z nim fajnego messy quiffa o naturalnym finiszu na włosach. Chwyt do przeczesania ręką, więc też w sumie fajna sprawa. Skład ok, a i cenowo nie ma tragedii jak na produkt zza wielkiej wody. Śmiało polecam jako alternatywa dla matowych glinek, szczególnie do włosów średniej długości i luźniejszych zaczesów.

Kup teraz The Iron Society Matte Clay w sklepie Afterbarber.pl !

One thought on “The Iron Society Matte Clay – recenzja glinki do włosów

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

%d bloggers like this: