beardrust

Pan Drwal Freak Show – recenzja olejku Belladonna i balsamu Crocodile Tears

Jeśli ktoś tęsknił za moimi recenzjami kosmetyków do brody to mam dobrą wiadomość. Wróciłem i znów będę dla was sprawdzał i testował brodowe nowości. Pamiętacie markę Freak Show? Pierwszą linię kosmetyków do brody stworzoną przez Pana Drwala i barber shop Petit Pati? Obejmowała dwa balsamy do brody, które zresztą recenzowałem na tym blogu i kanale. Jeśli chcecie możecie wrócić do tego materiału. Projekt Freak Show przeszedł ostatnio spory rebranding. Została odświeżona cała szara graficzna, pojawiły się nowe kosmetyki i zapowiedziano kolejne. Dziś opowiem wam o balsamie do brody Crocodile Tears i olejku Belladonna. Zapraszam serdecznie.

Nowa szata graficzna

Do tej pory seria Freak Show była ubrana raczej w kolorowe ciuszki. Pamiętam etykiety balsamów oraz wlepki z dziwacznymi postaciami w czerwonych i niebieskich barwach. Przyszedł jednak czas poznać drugą stronę tego cyrkowego towarzystwa. Nowa odsłona serii Freak Show to mocno mroczne i witchcraftowe klimaty. Etykiety są bardzo szczegółowe, głównie czarno białe z delikatnymi żółtymi akcentami.

I tak linia zapachowa Bay Rum to teraz Crocodile Tears, a jej bohaterem jest krokodyl i jego łzy. Linia Basil & Blackberry to od teraz Belladonna, czyli czarcia roślina uwielbiana przez Mojrę Atropos, którą to widać na etykiecie ze złotymi nożyczkami w dłoni. Musze przyznać, że bardzo podoba mi się nowy mroczny i tajemniczy motyw i cała otoczka zbudowana dookoła.

Druga nowość jest taka, że pojawiły się w końcu olejki do brody, tak więc obie linie zapachowe oferują już i balsam i olej do brody. Marka zapowiedziała też dwa nowe kosmetyki. Pierwszym z nich jest Amanita – wegański balsam do brody i tego chyba najbardziej wyczekuję z tytułu mojego zamiłowania do klimatów vege. Drugą nowością ma być szampon do brody Doctor Plague, którego również chętnie wypróbuję.

Balsam do brody Crocodile Tears

Zaczniemy od balsamu do brody. Prócz nowej etykiety mamy też nową pojemność. Teraz zamiast 40 mamy 50 g produktu w puszce, a cena pozostała ta sama. Poza tym przeanalizowałem skład i tu nie zmienia się praktycznie nic w porównaniu do poprzedniej edycji. Ciągle jest to ten sam przyjemnie kremowy i gładki balsam o średnim chwycie i naturalnym błysku. W środku:

Balsam odznacza się tak samo intensywnym bay rumowym zapachem jak kiedyś, także fani poprzednich serii będą zadowoleni. W telegraficznym skrócie – ten sam balsam o takim samym działaniu, większa pojemność, ta sama cena, ale cieszy oko bardziej.

Olejek do brody Belladonna

Przechodzimy do olejku do brody i tu robi się ciekawie. Pamiętam moje rozmowy z Pati o kosmetykach Freak Show. Kiedyś przygotowując pierwszy wpis o balsamach przeprowadzałem z nią wywiad (znajdziecie go tutaj). Mówiła wtedy, że rodzina Freak Show na pewno się powiększy, że testują już olejki w salonie ale oficjalnie chyba nie były dostępne w sprzedaży, przynajmniej internetowej (inaczej na bank wpadłyby w moje rączki).

Wszystko dobrze się jednak skończyło bo oto mamy dwa oleje i pierwsze co rzuca się w oczy to buteleczka – piękna fiolka w kształcie zaokrąglonego prostopadłościanu. Nie widziałem jeszcze takim na polskim rynku. Świetnie wpisuje się w te tajemnicze klimaty bowiem wygląda jak jakiś magiczny eliksir. Buteleczka ma pipetę i 30 ml pojemności. Do tego dochodzi jeszcze proste ale szczegółowo zdobione kartonowe pudełeczko.

Co siedzi w środku olejku? Dobrze znane i często używane przez Pana Drwala olejki: olejek ze słodkich migdałów, jojoba i arganowy. Myślę, że na tym etapie nie muszę wymieniać ich właściwości. Dodam tylko, że olejek nie jest ani zbyt gęsty ani zbyt wodnisty, fajnie zabezpiecza skórę przed odparowywaniem zbyt dużej ilości wody, szybko się wchłania, nie tłuści no i pięknie pachnie.

Podsumowanie

Co więcej, Pan Drwal przygotował też całą masę merchu związanego z nowym Freak Show np. wlepki, przypinki, kubki, zapałki i kadzidełka jeśli ktoś chciałby poczuć witchcraftowy klimat nie tylko na brodzie. Nowe grafiki tak bardzo mi się podobają, że widziałbym jeszcze koszulki (jeśli ktoś z teamu PD to czyta to wiecie do kogo wysłać pierwsze sztuki). Podsumowując, otrzymujemy te same świetne kosmetyki, o fajnych składach, pięknych zapachach i cieszącej oko nowej szacie graficznej. Pan Drwal wie jak zrobić dobry rebranding w przeciwieństwie do Xiaomi. Dlatego jeśli jeszcze nie mieliście okazji używać starej linii Freak Show to macie okazję spróbować nowej.

Z niecierpliwością czekam na nowości, o których mówiłem wcześniej. Dajcie znać czy chcielibyście zobaczyć ich recenzję również tutaj na kanale i blogu. Jeśli ktoś z was czuje niedosyt i chciałby poczytać nieco więcej o nowym FS zapraszam na bloga bo tam zeskanowałem dla was gazetkę, którą dostałem wraz z kosmetykami. Z mojej strony to wszystko, mam nadzieję, że wam się podobało. Jak zwykle zapraszam lajk, sub, dzwonek i widzimy się w kolejnych odcinkach.

Exit mobile version