HØRDE Wild – recenzja olejków i szczotki do brody

Kiedy niecały miesiąc temu przeglądałem Instagrama wpadłem na profil marki, która w logo ma złego jelenia. Na swoim profilu mieli wtedy bodajże jedno zdjęcie i informację, że w dniu kolejnym ruszają ze sprzedażą swoich kosmetyków.  HØRDE Wild, bo o tej marce mowa od samego początku wzbudziła moje zainteresowanie. Na początku wizualnie – ciekawe logo, fajna nazwa, skandynawski klimat w tle. Dziś jestem już po prawie 2 tygodniach intensywnych testów ich produktów i z tego tytułu powstał poniższy tekst.

Be Wild

Horde to polska marka premium kosmetyków barberskich, która w swojej ofercie na chwilę obecną posiada 2 olejki i szczotkę. Z tak niewielkim arsenałem początkowym w ciągu niecałego miesiąca trafiła do najlepszych barber shopów i branżowych sklepów internetowych w Polsce. Jak pisze sam producent:

Przy założeniu, że męska skóra powinna być jak mężczyzna – wytrzymała, niewymagająca i odporna na wszystko, ogólnodostępne kosmetyki na naszym rynku idealnie wpisują się w ten schemat. Zadbają o każdą idealną skórę i włosy. Niestety, nie każdy może poszczycić się idealną cerą odporną na wszystko. Zwykle tak bywa, że kiedy sami doświadczymy trudności, wówczas szukamy rozwiązań. To właśnie był punkt zwrotny, osobiste problemy z cerą, popchnęły nas do stworzenia kosmetyków dla najbardziej wymagających.

Kacper – twórca marki, z którym miałem okazję rozmawiać jako że jest stałym klientem barber shopu HØVEL w Kaliszu, w którym pracuję, dał się poznać jako osoba bardzo zdeterminowana, ambitna w swoich celach, konsekwentna, dbająca o najmniejszy szczegół. Nie dziwi więc, że w swoje produkty włożył tyle pracy i serca. Zresztą ma to odzwierciedlenie w jego kosmetykach.

Olejki do brody

Olejki Horde to kosmetyki stworzone w 97% z naturalnych składników, wegańskie, powstałe w zgodzie z naturą i posiadające jej siłę. Polecane do każdego rodzaju skóry, a szczególnie do cery suchej i zniszczonej brody. Dzięki bazie z oleju ryżowego oraz obecności witamin E i F zapewniają brodzie topową kondycję – pobudzają proces powstawania nowych komórek, koją stany zapalne, przeciwdziałają siwieniu i wypadaniu włosów, wzmacniają i chronią przed promieniowaniem UV. Dodatkowo zawarty w składzie olej ze słodkich migdałów i ostropestu sprawia, że skóra i broda są jędrne i niesamowicie odżywione.

Wygląd i zawartość opakowania

Każdy olejek przechowywany jest w szklanej buteleczce o pojemności 30 ml. Aplikacja następuje za pomocą funkcjonalnej pompki. Etykiety, zielona i brązowa fajnie korespondują z całą otoczką natury, lasu itd. Etykietki zawierają podstawowe informacje o olejach oraz są jakby cierpkie w dotyku przez co nie ślizgają się w rękach (nie wiem czy to był celowy zabieg, ale doceniam mocno takie rozwiązania). Co więcej każda butla zapakowana jest w stylowe kartonowe pudełeczko, do którego producent dorzuca 3 wlepki. Sam olej jest nie za gęsty, nie za rzadki. Nie jest mocno tłusty, dobrze się wciera i całkiem szybko wchłania.

Zapachy

W nasze ręce oddane są oleje w dwóch wersjach zapachowych – Lumberjack oraz Smoky Amber. Zanim powąchałem olejki i wtarłem je w brodę pomyślałem: Hmm kolejny leśny zapach – nuda. A ten amber będzie pewnie zbyt ciężki i nie dla mnie. O jak bardzo się myliłem. Lumberjack jest totalną petardą i zostaje obecnie moim nr 1 w tym momencie. Nie jest to pospolity i oklepany leśny zapach. Według mojego nosa jest on niesamowicie świeży, łączący w sobie nuty leśne, jakieś drewno oraz owoce leśne (moje ulubione), plus coś jakby limonkę i mięte. Idealne połączenie na wiosnę/lato. Zapach jest lekki, orzeźwiający i mnie osobiście zwala z nóg. Producent opisuje go jako połączenie świeżego drewna, czarnej porzeczki, świerku i przypraw.

Smoky Amber natomiast to zapach na jesień/zimę. Jest nieco cięższy, bardziej dostojny, ale nie przytłacza i również mi się podoba. Z tego co wyczuł mój nos mamy tu słodkie nuty waniliowe, coś jakby kadzidło i bursztyn. Zapach jest głęboki i charakterny. Producent opisuje go jako połączenie nut bursztynu, wanilii, skóry i kadzidła.

Efekty

Olejków używam już ok dwa tygodnie i jestem z nich niesamowicie zadowolony. Przetestowałem już tyle kosmetyków, ale nieczęsto zdarza się że kosmetyk uraczy mnie czymś więcej niż tylko standardem. Czasem brakuje jakiejś iskierki, która wyróżniałaby każdy nowy kosmetyk od poprzedniego. W przypadku olejków z Kalisza, jest to efekt niesamowicie miękkiej brody. Skóra jest nawilżona, broda odżywiona, ale nie pamiętam kiedy ostatnio była aż tak miękka. Do tego miło, że broda się nie świeci jak psu… bo oleje ładnie się wchłaniają.

Szczotka do brody

Olejki uzupełnia szczotka, czyli podstawowe narzędzie każdego szanującego się brodacza. Szczotka Horde to 100% szczeciny dzika z certyfikatem weterynaryjnym oraz 100% drewna bukowego certyfikowanego FSC, pochodzącego z Jury Krakowsko-Częstochowskiej. I co najważniejsze – ma rączkę. Kocham kartacze, ale szczotka z rączką to jednak mocno wygodna rzecz. Początkowo szczotka może sprawiać wrażenie zbyt lekkiej, bo w sumie jest lekka, ale to plus bo ręka się nie męczy. Włosie ułożone jest pod kątem 88 stopni i przyznam się, że nigdy nie zwróciłem na to uwagi, ale to chyba ma znaczenie bo bardzo fajnie wyczesuje brodę – nie tylko po wierzchu ale i w głąb. Włosie jest odpowiednio długie, a odpowiednie obracanie szczotki pozwala dokładnie rozczesać brodziszcze. Do tego na rączce znajdziemy grawer – głowę jelenia, a na trzonku napis HØRDE.

Podsumowanie

Horde wjechało na rynek z grubej rury, bez kompromisów i myślę, że spokojnie się wybroni i utrzyma bo za ich produktami idzie jakość, naturalność, efektywność, precyzja i dobry gust. Olejki mają fajny, sprawnie działający skład. Do tego ładne opakowania, funkcjonalne pompki. Zapachy które powalają, szczególnie Lumberjack. Fajnym uzupełnieniem jest też szczota, która dobrze leży w dłoni i ładnie rozczesuje brodę. Nawet jakbym chciał się do czegoś przyczepić to nie mam do czego. Cenowo wygląda to tak: olejek 85 zł, szczotka 59 i myślę, że cena adekwatna jest do jakości produktów. Mocno kibicuję naszej nowej rodzimej marce bo ma potencjał. Wiem, że trwają już prace nad nowymi kosmetykami i gadżetami, więc bądźcie czujni bo jeleń jeszcze nie raz was zaskoczy!

Kosmetyki marki HØRDE kupisz na oficjalnej stronie producenta oraz w HØVEL Barber Shop w Kaliszu !

One Reply to “HØRDE Wild – recenzja olejków i szczotki do brody”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.