Jobski (Rudy) Cosmetics Champion + Golden Pheasant – recenzja serum do brody

Jest takie humorystyczne powiedzonko żeby nie ufać rudym i łysym… bo kiedyś mogli być rudzi. Osobiście nie mam nic do rudych, kolor jak każdy inny. Mój ojciec też był rudy, a ja sam mam rude refleksy na brodzie. Stąd nazwa beardrust czy miedziobrody barber na Insta. Jest w barberskim świecie taki jeden rudy gość, na pewno kojarzycie go z przepięknej lisiej brody, z którą wygrał kilka światowych konkursów ale nie o tym, bo dziś o jego kosmetykach, czyli Jobski (Rudy) Cosmetics i serum do brody Champion oraz Golden Pheasant.

Wygląd i opakowanie serum

Na początek mała dygresja. Lubię kiedy kosmetyk prócz butelki/słoiczka zapakowany jest w kartonik. To taki miły dodatek i dbałość o szczegóły, a jak wiemy to one robią robotę i przecież oczami również kupujemy produkty. Są na polskim rynku marki, które do tej pory bazują na jednej prostej (można by rzec nudnej) etykiecie i nie dają nic więcej, a cenę mają wysoką (szkoda). Tutaj od razu widać produkt premium. Ten kartonik aż chce się trzymać w ręce i oglądać. Oba opakowania są przepięknie zdobione złotymi akcentami.

Champion prezentuje puchar zwycięzcy i nawiązuje do starań twórcy marki – Radka Jobskiego – w walce o puchar w zawodach w kraju i Szwecji na najlepszą brodę.
Z kolei Golden Pheasant, czyli złoty bażant przedstawia fantazyjną postać majestatycznego szlachcica hodowcy bażantów. Piękne ornamenty dopełniają postać jegomościa z rudą brodą, kapeluszem z piórkiem i zieloną marynarką – oczywiście jest to wizerunek, który kreuje Radek i jest on bardzo zauważalny. Wszystko tu gra i jest w dobrym guście – lubię takie smaczki. A za szatę graficzną odpowiada mój kolega po fachu – Filip znany jako popraw wons. Super robota!

Etykiety na szklanych buteleczkach o pojemności 30 ml z pompką są rzecz jasna wykonane w tym samym stylu.

Zapachy serum

Zapach to coś co powinno wyróżniać olejek/serum do brody. To właśnie mnogość zapachów i kompozycji przyciąga do danego kosmetyku. Czasem bywa tak, że zapach jest przeciętny, zwyczajny, powtarzający się lub po prostu nieokreślony “kosmetyczny”. Nie jest tak ani w przypadku Championa ani bażanta. Oba produkty mają bardzo ciekawe kompozycje i tym razem obie wonie trafiają w moje gusta choć Champion nawet bardziej (mojej małżonce również). Kiedy zapach twojej brody urzeka twoją drugą połówkę wiesz, że dobrze wybrałeś. Moim zdaniem oba zapachy są raczej bardziej wytworne, wytrawne, eleganckie itd. Nie ma tu typowej kwaśnej świeżości, a pewna głębia jeśli wiecie o czym mówię.

ChampionGolden Pheasant
głowa – pomarańcza i gruszka – soczysta świeżość, która pobudza zmysłygłowa – lawenda, czarny pieprz, olibanum – świeży, pikantny początek
serce – imbir, morela, irys – elegancka mieszanka słodyczy i lekkościserce – jaśmin, wetiwer – kwiatowa elegancja z ziemistym akcentem
baza – cedr, drewno gwajakowca, karmel, wanilia – głębia z subtelnymi, dymnymi nutamibaza – paczula, skóra, bursztyn, ambra, cedr – ciepłe, otulające nuty o męskim charakterze

Skład serum i działanie

Oba sera (tak to się chyba odmienia) mają podobne składy oparte na naturalnych olejach i ekstraktach. W czołówce substancji odżywczych znajdziemy oleje: arganowy, jojoba, z otrąb ryżowych, makadamia, abisyński, słonecznikowy itd. Do tego wyciąg z aloesu, skrzypu polnego, z kwiatów kasztanowca. Pod koniec składu oleje zapachowe np. paczula, z liści cynamonowca, cedrowy, bergamotkowy itd. w zależności od kompozycji zapachowej danego serum. Trzeba przyznać, że taka dawka dobroczynnych składników powinna odpowiednio nawilżyć skórę i zabezpieczyć włos. Tak też jest bowiem używam serum od dłuższego czasu tj. od stycznia 2025 (na sobie i w salonie na klientach) i widzę pozytywne efekty. Co prawda moja broda obecnie nie jest długa ale serum działa jak trzeba. Szczególnie teraz na jesień kiedy skóra może się wysuszać od zimnego powietrza itd. kosmetyki od Jobskiego świetnie nawilżają skórę i chronią przed utratą wody.

Podsumowanie

Reasumując olejki/sera Jobskiego to naprawdę dopracowane w najmniejszych szczegółach kosmetyki, przez które przebija pomysł, wykonanie i ogrom pracy włożony w stworzenie czegoś niepowtarzalnego na polskim rynku. A sam wiem, że jest on już mocno nasycony produktami dla brodaczy. I to nie byle jakimi, dlatego w obecnej sytuacji ciężko jest nowym markom wybić się ponad panujące firmy. Tutaj moim zdaniem się udało bowiem oba produkty Champion i Golden Pheasant to olejki warte uwagi. To bardzo dobre produkty, o fajnej oleistej konsystencji, super składzie, czarujących zapachach i do tego ładnie “ubrane”. Cenowo nie wypadają wcale źle choć to górna granica cen na rynku – 95 zł. Jednakże obecnie są w promocji za ok 80 zł no i zawsze możecie zgarnąć je taniej z moim kodem (-20%) – beardrust w sklepach pomadziarz.pl i dlabrodacza.pl

Kup serum Champion 30 ml lub Golden Pheasant 30 ml.

A obecnie w fazie testów mam już nowe produkty od Radka, czyli olejek American Dream i owoc współpracy z barberką Kiki – Ginger Fox. Spodziewajcie się wkrótce relacji z ich użytkowania.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.