Nie wiem czy byliście tego świadomi, że nasza rodzima marka ze śląska – Cyrulicy, prócz kosmetyków do pielęgnacji brody tworzą też produkty do twarzy dla mężczyzn. W zeszłym roku (2025) miałem okazję i przyjemność przetestować ciekawe propozycje w tym żel do twarzy i dwa kremy, które to opisywane są jako antyżel i antykrem. Dlaczego? Przeczytajcie żeby się dowiedzieć.
Antyżel Cyrulicy

Zacznijmy od mycia twarzy i żelu w białej, minimalistycznej plastikowej butelce z pompką. Antyżel to swego rodzaju żel, choć bardziej lejący niż gęsty w delikatnie pomarańczowym kolorze, który służy przede wszystkim do oczyszczenia twarzy z jak ja to nazywam brudu dnia codziennego. Pojemność buteleczki to 110 ml, pompka się zamyka, więc żel nie rozleje się w podróży. Białe opakowanie zdobią tylko kontrastujące czarne napisy. Jak to u Cyrulików bywa, produkt jest bezkompromisowym połączeniem łagodnych środków myjących z roślinnymi substancjami aktywnymi takimi jak:
- Energen – rewitalizuje skórę, niweluje objawy zmęczenia
- inulina i ferment z owsa – przywracają równowagę mikrobiomu
- MARSturizer – chroni przed zniszczeniem i regeneruje skórę
- ekstrakt z rozmarynu (olejowy) – oczyszcza
- D-panthenol + betaina – nawilża
- olej z pestek dyni – ujędrnia

Produkt nakładamy na wilgotną skórę i delikatnie masujemy twarz aż żel się spieni. Następnie spłukujemy go dużą ilością wody. Osobiście używałem go zawsze rano i wieczorem. Żel ma też przyjemny i odświeżający zapach bodajże cytrusowy. Super oczyszcza skórę, a do tego jest w miarę wydajny. Po myciu twarz jest bardzo gładka, czysta, a koloryt skóry jakby wyrównany. Ma się też wrażenie, że skóra lepiej oddycha. To jeden z fajniejszych produktów do mycia jakie stosowałem. A do tego nie kosztuje milionów bo zapłacimy za niego trochę ponad 50 zł, a spotkałem go też na promkach za niecałą kwotę. (update: nie znalazłem go już na oficjalnej stronie Cyrulików, niestety został wycofany, ale można go jeszcze gdzieś w necie dorwać). W sklepie pomadziarz.pl nadal dostępny.

Antykrem Cyrulicy

Przechodzimy do kremu z serii anty, czyli kompatybilny produkt do stosowania z żelem – antykrem od Cyrulików. Mieści się w podobnym biało-czarnym opakowaniu z pompką, którą zabezpiecza dodatkowa zatyczka. Krem jest beżowego koloru i wygląda trochę jak podkład do twarzy, który stosują kobiety ale spokojnie uprzedzając pytania – nie barwi skóry na brązowo. Ma raczej normalny, kosmetyczny zapach z lekką nutą jakby zielonej herbaty (?) i bardzo gładką konsystencję. Bardzo szybko się wchłania, nie tłuści rąk ani twarzy. Momentalnie pozostawia skórę gładką i matową, nie świeci się. Producent zapewnia, że krem ten zapobiega:
- starzeniu się skóry
- zniszczeniu naskórka w wyniku długotrwałego wystawienia na światło podczerwone*
- światło niebieskie (ekrany, smartfony)*
- smog i inne zanieczyszczenia powietrza*
*(brzmi trochę jak sci-fi i ciężko to sprawdzić ale jeśli tak działa to sic!)

Krem dodatkowo zapobiega troskom i złemu humorowi 🙂 A tak serio jest świetny i bardzo lubiłem go stosować ale mi się już skończył, dokładnie tak samo jak ww żel i następny krem, o którym za chwilę. Cena za 50 ml tego specyfiku to 129 zł czyli dosyć dużo, ale przypominam o kodzie rabatowym -20%, który brzmi beardrust. Niestety on również nie będzie już dostępny (potwierdzone info). Ale możecie znaleźć go jeszcze na: pomadziarz.pl
A dla wnikliwych wrzucam listę aktywnych składników jeśli chcecie pomyszkować który robi jakie fajne rzeczy:
- hydrolat z liści zielonej herbaty matcha
- sproszkowane liście zielonej herbaty matcha
- ekstrakt z komórek macierzystych borówki brusznicy Lingostem
- olejowy ekstrakt z imbiru i albinii lekarskiej
- ekstrakt z miechunki Physavie
- ekstrakt z cytryńca chińskiego Urbalys
- skwalan z trzciny cukrowej
- olej dyniowy
- olej rzepakowy
- witamina E
- glukonolakton

Multikrem Cyrulicy

I przechodzimy do kolejnego kremu, co prawda nie z serii anty ale też krem do twarzy więc wrzuciłem go do tego artykułu (pasował mi też kolorystycznie do zdjęć). Krem jest z tej ciemnej strony mocy bo jest czarny i można go stosować na noc. Pół żartem pół serio oczywiście. No dobra, multikrem jak sama nazwa wskazuje ma wiele zastosowań – jest nie tylko na noc, ale i na dzień oraz po goleniu. Można smarować nim wszystko – twarz, ciało, itd. Mieści się w tożsamej tubce 50 ml z pompką. Jest biały, w konsystencji niczym antykrem, również lekki, przyjemnie gładki i szybko się wchłania (choć wolniej niż anty). Nie pozostawia tłustego filmu i jest równie wydajny. Krem fajnie nawilża, redukuje podrażnienia, sprawia, że skóra jest gładka. Nie wiem jak to wytłumaczyć ale nałożony na skórę na noc jakoś fajnie wycisza i relaksuje. W składzie znajdziemy:
- hydrolat z mięty pieprzowej
- ekstrakt z kłosowca meksykańskiego Agascalm
- ekstrakt z pieprzu tasmańskiego
- fitokompleks czyli ekstrakty z bazylii azjatyckiej, ostropestu oraz aktywnej zielonej algi
- Bioecolia naturalny prebiotyk
- Fucocert polisacharyd z fermentowanego owsa
- olej z ogórecznika
- olej chia
- skrobia z tapioki
- skwalan z trzciny cukrowej

Jeśli szukacie prawdziwego multitoola do wszystkiego to warto się nim zainteresować. Jest naprawdę solidny chociaż mi brakuje trochę bardziej wyrazistego zapachu. I jest sporo tańszy niż antykrem bo za tą samą pojemność zapłacimy 79 zł. Wpadnijcie do sklepu pomadziarz.pl po swoją sztukę. A ja lecę testować dla was kolejne kremy!
