Projekt denko #12 – Pan Drwal, Depot, Element, Natura Siberica, BlanX

Znów mnie chwilę nie było ale nazbierało się kilka pustych pudełeczek więc zapraszam do kolejnego projektu denko. Dziś opowiem wam w telegraficznym skrócie o takich markach jak Pan Drwal, Depot, Natura Siberica, Element czy No. 4711. Zapraszam !

Pan Drwal Cleansing Body Wash (Winter Edition)

Trochę czasu minęło od świąt Bożego Narodzenia niemniej jednak warto wspomnieć o limitowanym zestawie od Pana Drwala. Z tego co się orientuję nie jest on już dostępny w sprzedaży ale prócz żelu pod prysznic zawierał też balsam do brody. Żel, o którym dziś chcę opowiedzieć to kosmetyk o składzie identycznym co inne produkty tego typu od PD. Różni się oczywiście zapachem i opakowaniem. Edycja zimowa ubrana była w kapitalną zieloną skórkę z nowym logo marki. Zapach stworzony specjalnie na tą okazję to intensywny i aromatyczny korzenno – kadzidlany zapach. Znajdziesz w nim cynamon, olibanum, nuty żywiczne, cedr i mahoń. Tak brzmi opis na stronie, ale wiadomo każdy z nas będzie odczuwał go na swój sposób. Mi osobiście kojarzy się trochę z żywicą i drzewami iglastymi, a trochę z takim kadzidłem jakiego używa się w kościele podczas eucharystii. Tak czy siak sam produkt bardzo fajny, dobrze zmywa z ciała brud i pozostawia ów zapach jeszcze przez chwilę na skórze. Jeśli Pan Drwal stworzy jeszcze jakieś edycje specjalne w przyszłości to warto się w takowe kosmetyki zaopatrzyć.


Depot 102 Anti-Dandruff & Sebum Control Shampoo

Depot 102 to jeden z lepszych szamponów kontrolujących wydzielanie się sebum i posiadających właściwości przeciwłupieżowe jaki kiedykolwiek stosowałem. Kosmetyki włoskiej marki Depot to już półka można by rzec premium. Szampon mieści się charakterystycznej butelce z prostą białą etykietą. Jest kremowy, bardzo dobrze się pieni i ma przyjemny miętowy zapach z nutką słodyczy. Warto również zaznaczyć, że jest bardzo wydajny i naprawdę skuteczny. Klienci barber shopu w którym pracuje ciągle po niego wracają i również potwierdzają jego skuteczność. To oni tak naprawdę zmotywowali mnie do spróbowania tego specyfiku i muszę przyznać, że jestem w niego naprawdę zadowolony. Gdybyście kiedyś wahali się czy kupić coś marki Depot czy nie to polecam bo większość ich produktów to naprawdę solidne rzeczy.


Natura Siberica Beluga Shampoo – Activator Against Hair Loss

Kosmetyki marki Natura Siberica niejednokrotnie pojawiały się na moim blogu. Jest to całkiem przyzwoita marka bazująca na naturalnych składnikach i do tego w przystępnych cenach i dużej dostępności np. w sieci drogerii Rossmann. Szampon Beluga to kosmetyk aktywator, który ma zapobiegać wypadaniu włosów i pobudzać skórę do porostu nowych. W składzie znajdziemy np. ekstrakt z syberyjskiego kawioru, dziki chmiel, witaminy z grupy B, taurynę i olej z łopianu. I wszystko to fajne tylko jakoś nie czułem tego szamponu. Zawsze po użyciu swędziała mnie głowa, co więcej nie zauważyłem, że wcale moje włosy nie są mocniejsze. Do tego kształt butelki znów mnie denerwował. Być może nie był to trafiony kosmetyk dla mnie. Od strony zapachu, fajnie świeżo, pojemność 250 ml i cena też na każdą kieszeń.


No. 4711 Original Eau De Cologne Shower Gel

O marce 4711 dowiedziałem się przypadkiem, kiedy to jeden z moich klientów przywiózł mi z Niemiec zestaw kosmetyków, w skład którego wchodziła woda kolońska, żel pod prysznic i nawilżane chusteczki. Z tego co się dowiedziałem to marka założona w Koln w 1792 roku więc już wiekowa i z tradycjami. Ich wody kolońskie są bardzo popularne i żałuję, że dopiero niedawno zetknąłem się z tymi produktami. O wodzie kolońskiej napiszę może kiedy indziej, ale to co charakteryzuje tą markę to przede wszystkim zapach – prawdziwie męski, koloński, świeży – nieporównywalny z żadnym innym, choć niektórzy mówią, że podobny do naszej polskiej Przemysławki. Co do żelu, miałem akurat tylko próbkę/travel size 50 ml, ale przyznam, że zapach podczas kąpieli robi robotę. Super odświeża i daje przyjemne uczucie orzeźwienia. Pod względem składu jednak bardzo przeciętnie bo mamy SLSy i inne takie. Muszę jednak przyznać, że szata graficzna przyjemna dla oka.


Element Krem pod oczy

Marka Element była moim odkryciem roku 2020. Nawet nie pamiętam jak to się stało, że otrzymałem od nich pakiet kosmetyków w prezencie. Produktów było kilka, a większość z nich opisałem w innym wpisie z denkiem w tytule. Dziś trochę na temat kremu pod oczy. Jestem jedną z tych osób, które mają bardzo widoczne cienie pod oczami. Staram się używać jakichś kremów do tego typu dolegliwości ale zazwyczaj jest tak, że efekty nie są bardzo widoczne. Jednak stosując krem Element miałem wrażenie, że chyba pomaga mi najbardziej ze wszystkich jakie do tej pory stosowałem (tołpa, Natura Siberica, Reuzel). Kosmetyki Element przepięknie pachną, krem posiada taurynę i witaminę C, która rozjaśnia cienie i redukuje zmarszczki. Krem w konsystencji jest aksamitny, szybko się wchłania i chyba naprawdę musi działać. Pojemniczek, w którym występuje ma 30 ml, zamykanie i pompkę, która pozwala dozować nawet małe ilości. Mocno polecam wyroby tej manufaktury ponieważ idzie za nimi jakość i przystępna cena.


BlanX White Shock Power White Treatment

BlanX jest jedną z wielu kuracji (myślę, że tak to można nazwać) mających zapewnić nam bielsze zęby w krótkim czasie. Jakkolwiek sceptycznie do tego podchodziłem, gdy pojawiła się promocja w mojej lokalnej drogerii postanowiłem nabyć właśnie wspomnianego BlanX’a. W pudełko znajdziemy specjalną pastę oraz płytkę, którą zakładamy na zęby i która naświetla je w celu wybielenia. Pasta jest niebieska, wyciskana z tuby i stosujemy ją codziennie. Jej zadaniem jest usuwanie bakterii, przebarwień itd. W celu wzmocnienia tego efekty po myciu na 1 min zakładamy płytkę LED.

Producent zaleca też raz na tydzień założyć płytkę na 10 min. Wg tego co piszą na opakowaniu powinniśmy zauważyć różnicę po 2 tyg. Wydaje mi się to mało możliwe. Sam stosuję tą kurację już któryś tydzień i niestety nie zauważyłem znacznych zmian. Pasta się skończyła i jedyne co mi pozostało to dokupić nową. Być może długotrwale stosowanie daje zapowiadane rezultaty. Jeśli ktoś byłby ciekawy czy naświetlanie zębów lampką LED boli i czy powoduje jakiś dyskomfort to nie. A wy próbowaliście już jakichś sposobów na wybielenie zębów bez wizyty w profesjonalnym salonie dentystycznym?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

%d bloggers like this: