RR (Refresh & Restore) – nowa linia kosmetyków od Reuzel

Marka Reuzel w ostatnim czasie mocno wyszła poza swoją strefę komfortu. Ten kto kojarzy ich z pomad woskowych i klasycznych fryzur musi sporo nadrobić. Reuzel przystosowując się do potrzeb i wymagań rynku tworzy coraz to nowsze kosmetyki dla każdego mężczyzny, a na świńskim Instagramie widuje się już nie tylko pompy i flat topy ale nowoczesne fryzury układane na puder czy lekkie matowe pasty. Refresh & Restore to nowy rozdział w historii marki, która tym razem celuje w mężczyzn i ich domowe kosmetyczki, a niekoniecznie w barber shopy. Poznajcie nową linię kosmetyków dla każdego mężczyzny, tego z brodą i bez oraz tego z wyczesaną fryzurą i tego który nie używał nigdy w życiu pomady. RR to sztyft do mycia twarzy, krem nawilżający do twarzy i krem pod oczy. Swoje sztuki testuje już od 2 tygodni i dziś opowiem wam o nich nieco więcej.

Nowa linia kosmetyków Reuzel

Nowy „czysty” design

W nowej linii kosmetyków do pielęgnacji męskiej twarzy Reuzel mocno odszedł od znanych nam barber shopowych klimatów – nie ma tu ani Czarnobrodego, ani świni, ani fotela barberskiego czy charakterystycznych ornamentów i efektu brudu. Design jest bardzo minimalistyczny, czysty i oparty o kontrast bieli z kolorem granatowym. Zamiast dużego logo Reuzel mamy litery RR. Każde opakowanie zawiera oczywiście nazwę, opis działania, skład i sposób użycia. Jest inaczej ale czy to źle? Być może brudne świńskie grafiki nie pasują do kosmetyków do pielęgnacji twarzy?
Może zabrzmi to śmiesznie ale wygląd nowych opakowań przypomina mi kosmetyki marki AA – bardzo prosty, drogeryjny look.

Nowa linia zapachowa?

Tutaj niektórzy mogą być nieco zawiedzeni ponieważ po bardzo sympatycznym zapachu linii do pielęgnacji brody ta do twarzy jest bezwonna. No prawie. Zapach występuje tylko w sztyfcie do mycia twarzy ale i tak jego woń to coś tak jałowego i czystego, że jedyne co czuję to zapach wody utlenionej czy wysterylizowanego szpitala. Z drugiej strony coraz częściej spotykam się z tym, że producenci kosmetyków odchodzą od kompozycji perfumowanych w obawie o możliwość spowodowania alergii u użytkownika. Osobiście absolutnie mi to nie przeszkadza. Bardzo cenię sobie kosmetyki do tatuażu Ink-Lab, które również są bez zapachu.


Solid Face Wash – sztyft do mycia twarzy

Sztyft do mycia twarzy to wg producenta kosmetyk, którego używamy na sucho. Nie do końca jest to prawdą, ponieważ na sucho jedynie aplikujemy go na skórę twarzy. Kolejnym krokiem jest spienienie produktu a to trzeba już zrobić wilgotnymi rękoma. Po wytworzeniu się piany, myjemy i spłukujemy resztki z twarzy. Zaletą tej formy mydła jest fakt, że jest bardziej higieniczne bo trzymamy je w zamknięciu, nie wysycha, nie ma kontaktu ze światem zewnętrznym i nie leży w kałuży wody, a co za tym idzie jest bardziej wydajne i wystarczy nam na dłużej. Podstawa opakowania jest obrotowa, więc bardzo łatwo wycisnąć i schować sztyft. Opakowanie ma 50 g produktu. Wykonane jest z twardego i solidnego tworzywa sztucznego. Pudełko jest małe, poręczne i nic się z niego nie wyleje. Idealne w podróż z ograniczoną ilością przestrzeni bagażowej.

Z ciekawszych rzeczy w składzie znajdziemy:

  • masło shea – natłuszcza skórę i działa przeciwzmarszczkowo, co więcej wygładza i rewitalizuje
  • kofeinę – pobudza mikrokrążenie skóry
  • wyciąg z nagietka lekarskiego – koi i ma właściwości przeciwzapalne
  • olej z pestek moreli – odżywia skórę, zmniejsza lekkie przebarwienia

Skóra po umyciu jej sztyftem jest dobrze oczyszczona, gładka i nieco ściągnięta. Teraz należy nałożyć na nią krem.


Hydrating Face Moisturizer – nawilżający krem do twarzy

Krem RR do twarzy to nasz kompan w codziennej pielęgnacji. Szczególnie teraz w okresie zimowym, kiedy temperatury są niskie i jest wietrzenie ważne żeby dbać o skórę. Krem występuje w tubie o pojemności 100 ml. Jest biały, kremowy i łatwo się rozciera. Małą ilość wyciskamy na dłoń i aplikujemy równomiernie na twarz. Krem szybko się wchłania, przyjemnie nawilża i odżywia skórę. Nie jest tłusty, zmywa się łatwo i jest bardzo wydajny. Używam go od 2 tygodni i jestem zadowolony. Może nie pachnie tak ładnie jak używany przeze mnie do tej pory Zew, ale działa jak trzeba i to najważniejsze.

Cała linia RR posiada te same ekstrakty i wyciągi dlatego tutaj też znajdziemy masło shea, olejek morelowy, kofeinę czy wyciąg z nagietka. Dodatkowo w składzie gliceryna, która dogłębnie nawilża skórę. A dla mężczyzn z cieniami pod oczami fajnym uzupełnieniem będzie…


Intensive Care Eye Cream – intensywnie pielęgnujący krem pod oczy

Jak wiecie moim tzw. urokiem są widoczne cienie pod oczami. Mam je od kiedy pamiętam, ale im bardziej jestem zmęczony i niewyspany tym bardziej rzucają się w oczy. Przerobiłem już kilka kremów pod oczy m. in. z tołpy. czy Natura Siberica (opisywałem je też na blogu w projekcie denko). Krem RR od Reuzela ma jednak to coś co sprawia, że czuję że ten kosmetyk naprawdę działa. Krem mieści się w małej tubce o pojemności 30 ml. Aplikujemy go pod oczy w bardzo małej ilości i wklepujemy delikatnie w skórę.

Prócz wymienionych wcześniej składników krem ten zawiera sok z aloesu, który zwiększa elastyczność skóry, ponieważ stymuluje syntezę kolagenu i elastyny. Co więcej, dobrze dotlenia skórę, co zwiększa przepływ krwi przez naczynia włosowate. Dobrze ukrwiona to jednocześnie lepiej odżywiona skóra, a to przekłada się na jej ładny koloryt i naturalny blask. Krem po aplikacji delikatnie piecze i to chyba jest ten moment, w którym czuję, że działa i pobudza moją skórę do pracy. Myślę, że przy dłuższym stosowaniu mogę osiągnąć z nim fajne efekty.


Podsumowanie

Nowy Reuzel a raczej RR to na pewno dobra wiadomość dla mężczyzn, którzy świadomie dbają o swoją twarz i stosuję regularnie kremy, maski itd. Myślę, że to też dobra wiadomość dla fanów marki, która wchodzi w kolejny segment męskiej pielęgnacji. Fajnie, że Reuzel chce dotrzeć do nowych odbiorców, którzy niekoniecznie są amatorami klasycznych fryzur czy bujnego zarostu, a barber shopy odwiedzają rzadko. Stąd też czysty, przejrzysty i uniwersalny design opakowań. Same kosmetyki są fajne, mimo braku zapachu działają jak trzeba i są wydajne. Ceny są jednak dosyć wysokie bo za sztyft zapłacimy 68 zł, a za kremy 72 i 75 zł. Mimo, że dostajemy kosmetyczką trochę szkoda, że cena za zestaw nie jest niższa bo to opłacałoby się najbardziej. Myślę jednak, że produkty te znajdą swoich użytkowników którzy będą mogli podzielić moją opinię. Dla tych, którzy zdecydują się na zakup mam kod rabatowyREF_9SS7981OJA.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

%d bloggers like this: